KWIECIEŃ 2002

Materiał chroniony prawem autorskim

 

KWIECIEŃ 2002

 

Data oryginalnej publikacji tłumaczenia w internecie: 2007-06-13, 23:22

 Volume No. IV, Issue No. 4 April 2002


BEHIND THE MASK
ZA MASKĄ

Siedzę sobie i zastanawiam się, gdzie zacząć. Mój umysł dostaje kręćka szukając słów na wyjaśnienie ruiny, którą wniosłam do mojego własnego życia przez ostatnich 18 miesięcy.

Możecie myśleć: “to nie jest długi czas, większość z nas grała przez lata”. Jednak ja w tym krótkim czasie postawiłam i przegrałam przerażającą sumę pieniędzy. Ktoś może się zastanawiać w jaki sposób mogłam znaleźć czas, by być z daleka od domu i ciągle zdołać zachować moją świetną pracę, związek z moim –od 32 lat-mężem, prowadzić mały interes i sprostać zobowiązaniom rodzinnym.

To prawda, udało mi się to tylko dzięki mojej MASCE. Za tą maską, żyłam w innym świecie. Żyłam w świecie fantazji hazardu internetowego.

Wszystko zaczęło się w chwili, kiedy pojechałam do dalekiego kasyna na małe przyjęcie z moją firmą. Mieliśmy w planie inne miejsca do zwiedzania, więc czas był ograniczony. Zagrałam na automacie. Zagrałam na porządnej stawce i zapłaciło mi 1000 do 1. I tak zaczął się mój upadek.

Gdybym była sama prawdopodobnie straciłabym wszystko od razu, ale musiałam wyjeżdżać. Wygrana ucieszyła mnie, czułam się jak zwycięzca. Nareszcie! Zdecydowałam się, że muszę popróbować mojego szczęścia w Internecie, gdyż nie było kasyna w pobliżu mojego domu. I znowu wygrałam, ale nie zaprzestałam gry.

Rozpoczęło się życie w świecie fantazji! Nie przestawałam i w końcu zaczęłam tracić i „odgrywać się”. Oczywiście używając kart kredytowych. Czułam oczywiście zawsze, że w końcu pokonam system i skończę z tym. Zatraciłam się w tym moim świecie. Okłamywałam z tym, co robię na moim komputerze. Grałam rano, w południe i wieczorami a potem i nocami. W końcu przestałam być odpowiedzialna za moje obowiązki, kłamałam i oczywiście brnęłam w coraz większe długi. Moje demony żyły razem ze mną pod moim dachem – wszystkie w moim komputerze- zawsze kusząc bym spróbowała ponownie zagrać.

Kompulsywna hazardzistka ukrywała się za maską, mając nadzieję, że nikt nie dowie się o jej uzależnieniu. Aż w końcu, jako wynik mojej paniki, bo spanikowałam i ta maska opadła. Powiedziałam w końcu mojemu mężowi, ze mam problemy finansowe i spytałam go o zgodę na wzięcie pożyczki pod zastaw domu, by móc spłacać długi. Nasz dom nie był wzięty na kredyt tylko kupiliśmy go za gotówkę! I nigdy go nie zastawialiśmy!

Wyratowana z opresji finansowych, spłaciłam większość moich kart kredytowych, ale nie mogłam niestety spłacić ich wszystkich. Przyrzekłam, że to zrobię, ale gdzieś tam w środku
mnie wiedziałam, że ja kłamię. I znowu wskoczyłam w świat moich fantazji i znowu zaciągnęłam długi na moich kartach.

To ciągnęło się przez kolejne trzy miesiące. Przede mną były Święta Bożego Narodzenia i wydatki towarzyszące wakacjom. Nie miałam pojęcia, jak ja to pokryję, więc zaczęłam wystawiać czeki bez pokrycia, aby mieć na zakupy i zwykłe wydatki. Jakoś udało mi się przetrwać ten świąteczny czas.

Przegrałam moją pierwszą wypłatę po świętach w ciągu kilku godzin. Byłam zrozpaczona- wiedziałam, że jestem beznadziejna i nic nie warta… i czułam, że ja już nie należę do tego świata. Zaczęłam rozważać samobójstwo. Wiedziałam, że potrzebuję pomocy i zamiast śmierci, wybrałam wizytę u przyjaciółki. Ona zawiadomiła mojego męża i zadzwoniłam do Anonimowych Hazardzistów.

Było ciężko wydobyć się z tego. Skutki finansowej ruiny była całkowicie moje. Brałam pod uwagę ogłoszenie bankructwa ale wydobyłam się z tego w inny sposób. Zaczęłam regularnie uczęszczać na mitingi Anonimowych Hazardzistów, w czasie gdy mój mąż chodził na Haz – Anon. Zaczęło się życie na limitowanym budżecie. I ja dziękuję Bogu, za to, że mi pomógł odzyskać życie. A najbardziej za to, że zrzuciłam maskę i cieszę się z życia w jego rzeczywistym wymiarze…

Sandra E., NY

 Tłum: Iwona-Isia

Materiał chroniony prawem autorskim