ŚLINA

Materiał chroniony prawem autorskim

Data oryginalnej publikacji w internecie na www.hazardzisci.info     2006-06-12, 10:08   

 

 

ŚLINA

 

Zamieszczam ten fragment przed programem dla Małgosi (buty śniły mi sie w nocy – te zielone – zajebiste!). Jesli chciałabyś spytać , kogo opisuję – to lepiej nie pytaj… a jeśli chcialabyś spytać, czy kasyno dało zakaz – to odpowiedź brzmi – nie! Fragment zaczyna się od krupierskiej przerwy…
. Nagle jedna z rozmawiających dziewczyn podskoczyła jak rażona piorunem i krzyknęła;
Kurwa po przerwie! Jesteśmy spóźnieni. I wtedy zwróciła się do mnie:
-a ty kurwa nowy nie wiesz, że końca przerwy trzeba pilnować. Teraz za karę możemy nie dostać przerwy już do końca pracy. Tak, że jeśli nie wziąłeś ze sobą cewnika to masz przejebane.
-daj mu spokój – powiedziała druga-KaGoWie go wie, czy to nie jakiś szpicel dyrekcji, popatrz kogo oni tu zatrudniają, coraz większą bezmózgą hołotę.(KGW- kurwa go wie)
Wbiegliśmy na salę w milczeniu i kiedy podeszliśmy do pitbossa, żeby skierował nas na wybrane przez niego stanowiska gry, ten powiedział do nas:
-wiecie, że jest dwie minuty po przerwie…
-To wszystko wina tego nowego, obiecał, że będzie pilnował czasu, a cały czas tylko palił i nikomu nie powiedział, że trzeba już iść. Wszyscy nowi uważają, że w kasynie się tylko trzyma dupę na stołku i pieniądze same spadają z nieba- zaraportowała jedna z krupierek.
Przełożony nic więcej już nie powiedział na ten temat, ale tego dnia pracy była to moja ostatnia przerwa.
Polecono mi podejść do stołu do gry w blackjacka.
Przy moim stole, na moje nieszczęście stało siedmiu graczy, czyli dozwolona ilość przez moje kasyno. Przypominam, że każde kasyno ma swoje reguły i czasem zdarza się, że dozwolonych jest aż 9 graczy.
Siedem par oczu wpatrzonych było we mnie, tak jakby usiłowało mnie zahipnotyzować. A na pewno w tych głowach była tylko jedna myśl- żebyś tak draniu przegrał. Rozdałem każdemu z nas po jednej karcie, poczym każdemu z graczy dodałem po kolejnej. Problem polega na tym, że gracze dają znać, albo mówią że chcą dodatkową kartę.
Nauczyłem się wówczas, że należy się trzymać cały czas tych samych reguł, czyli zawsze spytać czy chcą dodatkową kartę i zapytać o wszystkie możliwości, które mają przy danym układzie kart, choćby wcześniej zarzekali się, że w danej sytuacji nigdy ich nie wykorzystują (pytanie o możliwość splita czyli rozdzielenia jednego zakładu na dwa, przy takiej samej wartości dwóch kart, albo zrobienia doubla z pierwszych dwu kart o wartości 9, 10 lub 11
Podobnie jak z pokerem, jest chyba ze sto odmian black jacka i różnych reguł obowiązujących w różnych kasynach na świecie. Reguły wyznaczane są przez specjalny regulamin obowiązujący w każdym kasynie i powinien znajdować się jako ulotka przy wejściu do kasyna lub przy stolikach.
Za moich „czasów”, w Polsce, umieszczone były tabliczki z instrukcjami, ale niestety tylko w języku angielskim. Dochodziło wówczas do zabawnych sytuacji. Jeżeli klient nie był dziany, upokarzało się go mówiąc, żeby sobie przeczytał instrukcję po angielsku na tabliczce. Wiadomo było też,, że rasowy gracz lepiej czasami zna reguły niż nowy krupier.

Gracz przy trzecim boksie (miejsce gry) miał dwie 10 i zgodnie z obowiązującymi regułami zapytałem go
-20 split
-czy ci kurwa rozum odjęło! Widziałeś, żeby ktoś splitował przy 20, albo dobierał kartę, to trzeba być rzeczywiście żałosnym dupkiem, który pierwszy raz gra w black jacka.
Z resztą graczy poszło mi bezproblemowo. Ja wyciągnąłem dla kasyna 20 punków. Część boksów zremisowała, a część przegrała.
Operacje zebrania przegranych żetonów i pozostawienia zremisowanych wykonałem bezbłędnie tak zwanymi nożycami  czyli na przemian dwoma rękami jednocześnie. Mimo to inspektor, który mnie nadzorował cały czas mnie ponaglał
-Szybciej, szybciej, jeżeli od początku nie będziesz dealował błyskawicznie, to nigdy z ciebie nic nie będzie.
Kolejne rozdanie. Trzeci boks ta sama sytuacja, dwie 10, 20 punktów. Patrzę na gracza z trzeciego boksu, ze zrozumieniem, że nie chce karty, on przytakuje mi oczyma, na czwartym boksie 11 double, gracz chce kartę, wyciągam dla niego asa, w tym momencie rozlega się przeraźliwy krzyk gracza z trzeciego boksu:
-Krupier nie zapytał mnie czy chcę kartę, dyrektora!!!
-Ale pan nie chciał karty-wtrąca inspektor.
-Jak to nie chciałem karty, przecież nic nie mówiłem
-Nic pan nie mówił, ale przytaknął pan oczyma – mówi inspektor
-Nieprawda, ja zawsze daję znak ręką!  Kamery! Niech sprawdzą na kamerach czy dawałem znak ręką.
Gra zostaje zatrzymana, inspektor wzywa pitbossa, który dzwoni do pokoju z kamerami, w celu sprawdzenia rozdania. Wszyscy przy stole do gry zaczynają się niecierpliwić. Inspektor podchodzi do mnie i szepcze mi do ucha:
– Jak jeszcze raz tak zrobisz to urwę ci głowę i nasikam do szyi!
Odzywa się telefon z pokoju z monitoringiem. Podchodzi kierownik sali i stwierdza, że klient nie chciał karty
– ale to wina krupiera, zwolnić go, to jest niedopuszczalne. Za takie pomyłki krupierzy powinni płacić ze swojej kieszeni – awanturuje się dalej trzeci boks.
Kierownik sali zwraca się do inspektora
-Kontynuować grę- zapada decyzja.
-Ale ja się nie zgadzam- drze się jak opętany trzeci boks.
Kierownik sali mówi stanowczo:
-Proszę kontynuować grę.
Na te słowa gracz podnosi się z krzesła i rzuca we mnie i w kierownika sali pozostałymi żetonami
Macie krwiopijcy więcej nażryjcie się! – nigdy wam nie dość! Skurwysyny, chuje, buce…
Kierownik wzywa ochronę. Dwóch młodych, przypakowanych mężczyzn, o posturze kloca, wygolonych na zero, chce wyprowadzić poirytowanego gracza. On jednak z całych sił trzyma się stołka przytwierdzonego na stałe do podłogi. Jeden z ochroniarzy łapie go za nogi, a drugi odrywa jego ręce od krzesła. Klient wije się jak opętany i przy braku możliwości ruchu zaczyna pluć na ochroniarzy. Jego ślina trafia również we mnie…

No to co -chyba dalej będziemy sobie gaworzyli o kasynowym życiu? pa, pa

Isia