„Oklahoma”

Materiał chroniony prawem autorskim

Dlaczego to jest tak dziwacznie pourywane?

Ja zupełnie nie znałam się, wtedy w maju 2006 roku, na Internecie – i nie umiałam sobie tego przekleić z dyskietki, wiec przepisywałam ręcznie. Nie umiałam ani cofnąć ani dać do przodu, ani do góry ani w dół – ile ja się napłakałam – to tylko ja wiem.

OKLAHOMA WERSJA 1 – pierwsza wersja – potem powstała kolejna – poszukać i wkleić +dodać komentarz

Data oryginalnej publikacji w internecie na www.hazardzisci.info        

 

Wysłany: 2006-05-02, 08:29   “Oklahoma-”piszę książkę o hazardzistach      

 

 

Są już tacy, którzy wiedzą,że taką ksiązkę piszę.Dla tych ,co nie wiedzą-informacja. Skrobię i skrobie i wyskrobać nie mogą.Bo tyle historii.W zamierzeniu miała to być historia krakowskich graczy. Ale cały czas, ktoś opowiada swoją-z różnych części Polski i świata te historie przypływają.A każda rzuca na kolana.Bo jedna rzecz jest pewna-hazardziści to ludzie niezwykli.Jedni w pozytywnym, inni w negatywnym tego słowa znaczeniu.I takież ich historie.Tak więc na Waszych oczach ja te historie opisywać będę.A każdą z Was i każdego z Was do serca tulę.Bo tylko my-hazardziści- tak naprawdę wiemy, co to znaczy być hazardzistą.

Aha, wszelkie prawa autorskie do pomysłu,treści, rozpowszechniania-zastrzeżone przeze mnie-Isię.Więc każdemu kto by chciał inaczej-wara! Za czwilę zaczynam a każdego kto chciałby coś dodać-serdecznie zapraszam i przypominam, że mamy PW-naszą- prywatną pocztę.

 

Historia edycji postu

 

 

Isia 

 

 

Dołączyła: 01 Maj 2006

Posty: 771

Skąd: Kraków

Wysłany: 2006-05-04, 23:12         

 

 

 

“Oklahoma”-historia opowiedziana przez krupiera i kumpli Oklahomy.No i troszkę przeze mnie…

 

Jedną z bardziej malowniczych postaci, która przepuściła swój majątek w kasynie, był niejaki “Oklahoma”. Nikt tak naprawdę nie wiedział, jak się nazywał ani jak miał na imię. Wiadome było,że przyjechał z Ameryki przywożąc gigantyczną kasę. Uwielbiał otwierać,od czasu do czasu,portfel z którego sterczały karty płatnicze zagranicznych banków. Były to karty platynowe i złote świadczące o zamożności klienta.

Oklahoma kochał kasyno miłością wielką, jednakże niodwzajemnioną.

Po mniej więcej roku, karty bankowe stały się jedynie rekwizytami a Oklahoma przestał parkować swoją elegancką limuzynę na hotelowym parkingu.

-Znudził mnie juz ten cholerny Rolls-mówił nonszalancko.

Zaczął podjeżdżaćskromnym BMW.Widac było,że krepuje się swego “ubóstwa”.

Z czasem marki samochodów stały się tak żenujące dla niego,że nawet nie fatygował się, by wjeżdzać na parking.

-najwyżej ukradną-tłumaczył się z parkowania na odległej ulicy.

Po jakimś czasie przestał dodawać:

-a to najwyżej kupi się nowy.

Jedynym, co świadczyło o jego dawnej świetności,były ubrania.Ciągle jeszcze paradował w eleganckich, szytych przez najlepszych krawców garniturach.Koszule ciągle były olśniewajaco białe, no i te buty…Lloydsy-oczywiście.

Nie miał już zegarka-tytanowej Omegii, bo twierdził,że “szczęśliwi czasu nie liczą”.

Jednak jego mina świadczyła o czyms z goła innym. Widać było, że wpada w coraz głębszą depresję a stoly na których gra się na wysokich stawkach, zaczął omijać szerokim łukiem.

Dzień w którym Oklahoma przyszedł do kasyna w podkoszulku z napisem na piersi “Sex Pistols” i “No Future” na plecach, wydawał sie być początkiem jego końca. Oklahoma przestąpił progi kasyna w wypożyczonej w szatni marynarce z Wólczanki. Cdn.

 

Isia 

 

Dołączyła: 01 Maj 2006

Posty: 771

Skąd: Kraków

Wysłany: 2006-05-05, 14:13         

 

cdn

Wydawało się ,że z dawnego Oklahomy pozostał jedynie charakterystyczny, biały kapelusz i przezwisko. A ksywka “Oklahoma’ wzięła sie stąd, iż pewnego razu jeden z graczy, chcąc skomplementować jego panamę ,powiedział:

-Ale masz fajną oklahomę.

I tak juz zostało.

Tymczasem Oklahoma grał na najniższych stawkach, popijał znacznie więcej i do nikogo się nie odzywał.

Gdy przestał pojawiać sie w kasynie wszyscy myśleliśmy, że już po nim.

 

Po mniej więcej miesiącu, któryś z graczy przyniósł hiobowe wieści. Oklahoma dostał w spadku kamienicę w centrum miasta plus sporą gotóweczkę. I że ze szczęścia wynajął cały burdel i pije radośnie.Zaprasza na wódeczkę i panienki.

Gracze natychmiast ustalili, że ta wiadomość musi zostać opatrzona znakiem “Top Secret”, po to, by z hojności nawalonego Oklahomy nie zaczęło korzystać zbyt wiele osób i jak najwięcej “wziątków’ zostało dla nich. “Wziątków” czyli resztek z pańskiego stołu.

Przez kolejny miesiąc gracze wieczorami opowiadali, jak byli podejmowani przez rzadzącego w burdelu Oklahomę.

Otóż, pijany Oklahoma leżał na łożu wielkości średniego boiska piłkarskiego,wkoło niego wiły sie dziwki a on sam, witał gości, pokazując na panienki. słowami:

-to jest menu, wybierz sobie coś, przekąś a potem napij się ze mną.

 

Sam Oklahoma nie miał już siły na rżnięcie panienek, w związku z czym ,ich zwinne rączki służyły jedynie do wlewania mu wódki do ust. Kieliszeczek za kieliszeczkiem.

W końcu Oklahoma odrodzony niczym feniks z popiołów, tryumfalnie wkroczył do kasyna.

Kamienica była już sprzedana a on sam, zrelaksowany, wracał do dawnej świetności.

Przepuszczenie spadku zajęło mu dwa lata. W tym czasie Oklahoma zaprzyjaźnił się z innym graczem o podobnej historii.Tamten nie mial już dosłownie- nic.Zorientowany w sprawach finansowych Oklahomy, zachował na tyle przytomności umysłu, by zmusić go do kupienia małego domku za miastem.Zamieszkali tam we dwóch.

Jurek, bo okazało sie ,że tak miał na imię słynny Oklahoma,zarabiał na życie jako “złota raczka”, gdyż

smykałkę do drobnych napraw miał wielką.

Okazało się też,iż zanim pojawił sie w kasynie po raz pierwszy, przezył wielką tragedię. Gdy zachorowała na raka jego żona i w Stanach lekarze nie dawali już żadnej nadziei, Jurek wysłał żonę,zgodnie z jej życzeniem, do Polski.Sam w ciągu tygodnia, spakował ich rzeczy, zlikwidował interesy i przyjechał do Polski za nią. Ciagle wierzył, że stanie się cud i żona wyzdrowieje.

Po jej smierci, któryś z kolegów powiedział:

-chodź ze mna do kasyna, nie siedź sam, rozerwiesz sie i będziesz między ludźmi.

I tak zaczęła się hazardowa historia Jurka zwanego Oklahomą.

Może był zbyt słaby, żeby sie samemu pozbierać. A może, jak twierdzą naukowcy,był w grupie ludzi zaprogramowanej genetycznie,by wpaść w sidła hazardu?

Jedno jest pewne. Nigdy nie pogodził sie ze śmiercią żony. Cdn.

 

 

Isia 

 

 

Dołączyła: 01 Maj 2006

Posty: 771

Skąd: Kraków

Wysłany: 2006-05-06, 08:33         

 

 

Tą historię kończy relacja krupiera.

 

Po latach odszukałem go.

A wspomnieć trzeba, że byłem ulubionym krupierem Oklahomy.On sam -jednym z niewielu lubianych przeze mnie klientów kasyna. Kulturalny, grzeczny,dający sute napiwki. Jeden z tych, którzy nigdy nie napluli na stół.

-ty bucu,doprowadziłeś mnie do ruiny-przywitał mnie żartobliwie Oklahoma.Żartobliwie, gdyz witał mnie cytatem.Były to słowa, którymi najczęściej raczyli mnie gracze przy ruletce.

Piliśmy tydzień. Na koniec spytałem czy żałuje tych lat spędzonych w kasynie.

-nie,to było najlepsze toczenie się na dno, jakie sobie można wymarzyc.Takie jak koło ruletki. Nieprzewidywalne.Pełne ułudy, że coś jeszcze można w życiu wygrać.Pełne fantazji, marzeń,adrealinowego napędu.Byłem tak naprawdę strasznie samotny. Żone kochałem do obłędu.Nie mieliśmy dzieci, a sami obydwoje bylismy z domów dziecka.Nie mieliśmy oprócz siebie nic.Kasyno zagłuszło mój ból i choć to zabrzmi paradoksalnie, przedłużyło mi życie o tych parę lat.Teraz już tylko czekam na śmierc. Oby przyszła jak najprędzej.

Rok później dowiedziałem się, że Oklahoma nie żyje.Przez rok umierał na nowotwór.Towarzyszył mu tylko jego wierny przyjaciel, kumpel-hazardzista.

Jego ostatnim życzeniem było, by do trumny włożyć mu zdjęcie żony i jego słomkową panamę z którą nigdy się nie rozstawał. I pierwszy darmowy żeton, który dostał wchodząc do kasyna i którego nie pozbył się będąc na najgorszym dnie.

Cdn

  

Isia 

 

 

Dołączyła: 01 Maj 2006

Posty: 771

Skąd: Kraków

Wysłany: 2006-05-06, 08:54         

 

A teraz moja-Isi- refleksja.

Nie było nekrologów w gazetach. A jednak na pogrzebie stawiliśmy się wszyscy.Rodzina Oklahony. Hazardzistki i hazardziści.Stawiliśmy się, by pożegnac jednego z największych polskich hazardzistów. Oklahomę, który postawił swoje życie na jedną kartę.Kasynową kartę.

Stojąc nad jego grobem, myślałam o nim i o tym,jak wielkie pole do popisu mieliby analizując jego życie psycholodzy, terapeuci i inni fachowcy od uzaleznień.Padałyby z ich ust słowa: depresja, osobowość,leczenie itd.

A czasem , po prostu wystarczy pochylić się nad czyimś losem i uszanować cierpienie i ból. I to,że czasem “uzależnienie” jest świadomym wyborem. Ucieczki przed czymś, czego po prostu nie da się znieść…

“Oklahoma”-spoczywaj w spokoju. I niech niebo, bedzie dla ciebie niekończacą się podróżą z Twoją Żoną.A jesli od czasu do czasu wpadniesz do niebiańskiego kasyna, to życzę Ci samych wygranych…Bywaj…

 

 

Isia 

 

 

Dołączyła: 01 Maj 2006

Posty: 771

Skąd: Kraków

Wysłany: 2006-06-01, 13:08   “Oklahoma”      

 

“Oklahoma” jak leci? Żonę ode mnie pozdrów…modlę się za Was obydwoje a za Ciebie, jakbyś miał wpadkę , trzymam kciuki…bo ja -Isia-rozumiem…

       

 Isia 

 

 Dołączyła: 01 Maj 2006

Posty: 771

Skąd: Kraków

Wysłany: 2006-07-04, 19:59   Oklahoma      

 

 

Wiesz co Oklahoma, tak ostatnio jakos sporo mi sie pisało o grobach , cmentarzach itd.

i obejrzałam sobie różne inne strony o hazardzie i tak mi sie smutno zrobiło…

Pogadam w nocy z Tobą…

Odpoczywaj spokojnie…

Żonę uściskaj…

Isia

 

Wysłany: Wczoraj 13:30

 

Oklahoma, mój kochany Oklahoma,

 

O Tobie było to moje pierwsze opowiadanie.

 

I dzisiaj Ciebie pierwszego powiadamiam, że:

 

“…W dniu dzisiejszym na stronie http://www.femalegamblers.org/ pojawił się nowy link.

Klikając tam w: 1. Links ,2. Polish translations znajdziecie link do polskiego portalu dla Kobiet- Hazardzistek http://www.hazardzistki.org/

 

W dniu dzisiejszym na stronie http://azccg.org/ pojawił się taki sam link.

 

Ta właśnie strona jest POWIĄZANA ze stroną http://www.ncpgambling.org/

  

Uhonorowaniem są linki do polskiego portalu dla Wszystkich Polek- Hazardzistek na świecie

http://www.hazardzistki.org/

Bo taki był mój cel- by każda Polka gdziekolwiek jest, miała dostęp do literatury. Gdyż wiedza na temat choroby hazard może być punktem zwrotnym i początkiem zdrowienia.

Tak było w moim przypadku.

 

Jestem bardzo wzruszona…”

 

Wiesz co Oklahoma?

 

Ty wiesz,że ja nie mam nic. I mało jest we mnie wiary w samą siebie.Ale jest wiara innych ludzi we mnie.

I dlatego jeszcze trochę, te niebiańskie kasyna poczekają na mnie…

A tym tutaj na ziemi, na pohybel! Za każdą łzę…

OK?

 

Isia