„Gracze”-Darek O.-„Krzyżowcy”

Materiał chroniony prawem autorskim

Data oryginalnej publikacji w internecie na www.hazardzisci.info     2006-05-11, 03:00   

 

„Gracze”-Darek O.-„Krzyżowcy”

 

Gracze-Darek O.
Na ogół oba te uzależnienia szły ze sobą w parze. Nie zawsze, ale często.
W literaturze fachowej to się nazywa uzależnieniem krzyżowym.
Są nawet sposoby leczenia obu tych uzależnień,  ale ja tylko kilka razy spotkałam się z takimi cudownymi ocaleniami. Na ogół górę brał albo hazard albo alkoholizm. Gracze zwykle upijali się z radości, że wygrali albo z rozpaczy,  że znów im nie wyszła gra albo ktoś „zatrądził’ czyli przyniósł pecha.. Jeśli nie mieli na grę, to siedzieli przy barze i pili. A jeśli nie pili, to  dlatego, że mieli wszyty esperal albo chodzili na terapię AA.
I nie pili tak długo dopóki nie „zapili” esperalu niskoprocentowym piwem albo nie wygrzebali go w ciepłej kąpieli widelcem. Kiedy mogli już grać i pić byli w siódmym niebie. Tak mniej więcej wyglądał mechanizm destrukcji skrzyżowanego, trzeba przyznać dość, niefortunnie, hazardu i alkoholu.

Dość typowym reprezentantem tej właśnie grupy był Darek O.
Wsławił się on tym, że dał się zaciągnąć matce i żonie na terapię, Po wizytach na spotkaniach AA, wpadał do kasyna tak zdenerwowany, że już od progu histerycznie krzyczał:
-obstawiam czerwone.
Któregoś dnia, tuż po otwarciu kasyna, zjawił się ubrany bardzo elegancko. W ręce miał czarną aktówkę a w niej 80 tysięcy złotych. Wypowiedział wojnę ruletce. Do rana nie opuścił kasyna grając non stop do ostatniego żetonu. Kiedy nieprzytomny ze zmęczenia, sięgnął po kieliszek wódki, wydał z siebie przeciągły skowyt:
-Grobowiec poszedł się pierdolić. Rodzinny grobowiec. Co ja teraz zrobię?
Po czym zwierzył się wszystkim, że rodzina z tej radości, że nie pije i dla utwierdzenia go w przekonaniu, że wygrał też z hazardem, powierzyła mu pieniądze na kupno grobowca, który był właśnie uprzejmy przegrać.
Jego rozpacz była tak wielka, że nie pozostawało nam-krupierom i graczom nic innego, jak tylko pocieszenie go.
-A na chuj ci grobowiec, Skremujesz się i prochy zakopie się koło kasyna.  
Jedna z krupierek pocieszała go, twierdząc, że jest taki przesąd, że jak się za życia kupi grób ,to się potem prędko umiera.
Faktem jest, że gracz z tej rozpaczy zaczął pić i grać jak nigdy wcześnie…..”

Spotkałam niedawno Darka O. na ulicy. Żalił się, że żona wydziela mu „kieszonkowe”. I kupiła domowy alkomat. Twierdził, że jest prześladowany. Poszliśmy na kawę i zastanawialiśmy się, czy nie powinien z tym do Strassburga. Dalej -to ja  Isia -to nie wiem co, bo to było na krakowskim Rynku. No i wiadomo, że zaraz przysiadło się kolejnych ileś tam osób. I Darek O. z niejakim „Morsem” udali się w nieznanym kierunku. Mogę się tylko domyślać, gdzie poszli, bo „Mors” mówił, że dzisiaj „dają” – patrz: „Hazard był lepszy niż seks”

 

Isia