WRZESIEŃ 2007

Materiał chroniony prawem autorskim

 

WRZESIEŃ 2007

Data oryginalnej publikacji w internecie na moim forum www.hazardzisci.info 2007-09-04, 05:00 

Vol. IX  Issue  No. 9  September  2007   

 

 ~ A New Pair of Wings ~

NOWA PARA SKRZYDEŁ  

To było pierwszego 1 lipca 2000, kiedy przyszłam, potykając przez drzwi, na mój pierwszy miting Anonimowych Hazardzistów. Byłam całkowitym wrakiem, wypełnionym – obrzydzeniem i litością do samej sobie i wystarczającą desperacją, by napełnić cały pokój fatum i mrokiem.
Płaciłam cenę za sześć lat w piekle hazardu. Byłam emocjonalnym, finansowym i duchowym bankrutem. Moje dwunastoletnie małżeństwo było w ruinie, tonąłem w długach a poczucie winy, wstydy i wyrzuty sumienia zamieszkały na stałe w moim sercu i duszy. W sumie, żadna niespodzianka, naprawdę. No i pomijając to, tam było sporo miejsca, gdyż każdy ostatni moralny i każdy ostatni strzępi godności opuściły to miejsce!
Nie pamiętałam ostatniego razu, kiedy przespałam spokojnie cała noc. Noc po nocy po nocy, cienie na moim suficie w sypialni zamęczyły mnie ich bezlitosnymi, lodowato zimnymi szeptami: Twój mąż nigdy nie będzie cię znów kochał… jesteś żałosną wymówka na istnienie człowieka… … jesteś głupią, głupią kobietą …Nawet Bóg cię nienawidzi!
Na szczęście, te okrutne głosy zostały zduszone w dniu, w którym, a było to1 lipca 2000, kiedy kobieta z brązowymi włosami zaoferowała mi uśmiech. To było tak, jakby ona położyła dłonie na ustach moich demonów i na zawsze uciszyła je! Nie myślę, by ona rozumiała, jaka niewiarygodna władza kryła się za tym pozornie jej małym gestem; jej prosty uśmiech naprawdę był wspaniałym promieniem nadziei, którego ja tak rozpaczliwie potrzebowałam. Nie ma żadnej wątpliwości w moim umyśle, że Bóg działa przez ludzi … I widziałam jego współczucie w oczach tej kobiety i czułam Jego czułą litość w jej uśmiechu. To było jak uzdrawiający balsam dla mojego złamanego ducha.
I tak zaczęło się moje zdrowienie… pełne nadziei i ukojenia, bolesne i nużące, błogosławione i radosne, zdzierające -z każdego – pasemka- moich – włosów frustrację, pouczające i duchowe, dlaczego – dlaczego – dlaczego właśnie ja – błogie i zadziwiające i ostatnie, ale nie mniej ważne, to – nie może – być- to nie przydarzyło się mnie!!! Nie bacząc na dołki i górki, to była emocjonalna jazda jak jazda kolejką górską i znacznie lepsza sprawa niż jazda na karuzeli szaleństwa, na której właśnie spędziłem sześć lat!!!
Popatrzcie na mnie!!!!!!!
Jestem uwolniona !!!!!!!
I ciągle nieco obłąkana. Ale to jest w porządku! Zdrowienie jest trwającą całe życie podróżą. Poza tym, bycie zupełnie „normalnym ” wydaje się raczej nudne, nie sądzisz?
Anonimowi Hazardziści nie są doskonali. Pomijając wszystko inne, składają się z tysięcy złamanych kobiet i mężczyzn z tysiącami różnych problemów. I jedni są bardziej chorzy niż inni. Przez lata nauczyłam się skupiać na pozytywnych sprawach i zostawiłam resztę. Kiedy ciężko pracuję nad moim programem, pilnie wchodząc na tych dwanaście błogosławionych kroków zdrowienia, jest dużo trudniej ludziom, miejscom i rzeczom wtrącać się do mojego spokoju  ducha. Robię, co w mojej mocy, by stosować dwanaście kroków zdrowienia do każdego aspektu mojego życia.
To staje się coraz łatwiejsze i łatwiejsze, ponieważ praktyka czyni mistrza. Używam oczywiście, tego terminu z przymrużeniem oka.. Mimo wszystko, to jest trudne, by stawać się doskonałym, I za każdym razem, kiedy pokornie proszę Boga, by usunął którąś z moich wad (wad charakteru) to wydaje się, że on natychmiast zastępuje ją inną! Przychodzi mi zrozumieć, że ja nigdy nie będę doskonała, przynajmniej w tym życiu i, że bezustanny proces pracy nad sobą i pozwalanie mojej Sile Wyższej, by uczyniła konieczne zmiany w moim charakterze, tylko przynosi mnie bliżej tego zdumiewającego miejsca nazywanego SPOKOJEM DUCHA.
Ja miałam mój udział w negatywnych doświadczeniach w AH – starcia osobowości z innymi członkami, bolesne doświadczenie z mężczyzną z AH, moje zaufanie zdradzono przy kilku okazjach i miriadzie innych trudności, ale rzeczywiście i naprawdę, te doświadczenia bledną w porównaniu do zdumiewających darów, które program dał mi. Powrót mojej godności, zdolność, by śmiać się i cieszyć znów życiem, bliższa relacja z moja Siłą Wyższą, siła i odwaga, by zadośćuczyniać…by nazwać tylko kilka.
Mam niesamowitą Sponsorkę,(Opiekunkę) która była przy mnie na dobre i na złe, i wielu innych wspaniałych przyjaciół, którzy byli wierni i lojalni i wiele radości w tej podróży . Anonimowi Hazardziści to jest potężny program, który pomoże każdemu wyzdrowieć z problemu hazardu, jeśli tylko włożą w to wysiłek. Anonimowi Hazardziści pomogli uratować moje życie i, za to na zawsze pozostanę im wdzięczna.
Przyszłam potykając się przez drzwi na mój pierwszy miting Anonimowych Hazardzistów 1 lipca, 2000 i tam znalazłam nową parę skrzydeł. Dzisiaj wznoszę się wyżej niż kiedykolwiek wzniosłam się przedtem. Wiatr w moich skrzydłach: moja Siła Wyższa, moja Sponsorka (Opiekunka) Cindy S., moja zdumiewająca i wybaczająca rodzina i moi liczni przyjaciele w AH, którzy wznoszą się obok mnie. DZIĘKUJE CI BOŻE!
DZIĘKUJĘ ZA ANONIMOWYCH HAZARDZISTÓW!
DZIĘKUJĘ ZA SPONSORKĘ I PRZYJACIÓŁ!
DZIĘKUJĘ ZA RODZINĘ!

Joan S.

 

Tłum: Iwona-Isia

 

Materiał chroniony prawem autorskim

 

Data oryginalnej publikacji w Internecie na moim forum www.hazardzisci.info  2007-09-10, 14:58 

 

Compulsive Gambler, The Silent Addiction

Kompulsywny Hazardzista, Milczące Uzależnienie  

 

Ty nie możesz powąchać tego, nie możesz skosztować i nie możesz wpaść w kłopoty z prawem za robienie tego, dopóki czegoś nielegalnego nie zrobisz.. „To” coś, to jest kompulsywny hazard; jest to jedno z najbardziej niszczących uzależnień, które może ktoś doświadczyć i każdy, kto wchodzi w kontakt z hazardzistą jest dotknięty. Niestety, społeczeństwo nie widzi tego jako problemu; rekomendacja jest taka, że uczysz się jak uprawić hazard „odpowiedzialnie ”. To jest dobry pomysł, ale to jest zupełnie niemożliwe dla  kompulsywnego hazardzisty. W jaki sposób o tym wiem? Przeżyłam to, wycierpiałam wzloty i upadki i straciłam mojego najlepszego przyjaciela, mojego męża.
Kiedy spotkałam mojego najlepszego przyjaciela, który w końcu został moim mężem a ja nie mogłam pojąć, jak ten przystojny, ciężko pracujący, inteligentny człowiek mógłby być singlem. On cieszył się powszechnym szacunkiem i miał rodzaj osobowości, która sprawiała, że wszyscy go kochali. Miał bardzo dobrą pracę i chodził do niej każdego dnia a czasami pracował też i w weekendy. Zaintrygowało mnie to, że on jeździł autobusem do pracy, mieszkał z rodzicami i był zawsze spłukany. I, owszem, pożyczałam mu pieniądze, na dojazdy do pracy i w końcu pozwoliłam mu wprowadzić się do mnie, pomijając wszystko inne, on miał dobrą pracę i „Nie musiałam dłużej sama się borykać”.
Nasz pierwszy miesiąc wspólnego życia razem był piękny, on nigdy nie wahał się mówić mi jaką jestem cudowną kobietą, i że byłam najlepszą sprawą, która mu się przydarzyła od lat i, że on chciałby spędzić resztę życia ze mną.
I wtedy, bez ostrzeżenia zniknął na dwa dni a ja byłam zdewastowana. Myślałam, że zadecydował, że nie chce być już ze i, że znalazł kogoś ładniejszego i inteligentniejszego ode mnie. W końcu, on wrócił do domu i nie miał żadnego wytłumaczenia, na to, dlaczego zniknął. Nie chciał się odzywać i poszedł prosto do łóżka, bez wyjaśniania, gdzie był i nawet mnie nie przytulił ani nie pocałował, tak jak to normalnie robił. Kiedy próbowałam pytać go, gdzie był, jego odpowiedź brzmiała „porozmawiamy jak tylko wypocznę” ( nigdy nie porozmawialiśmy i nigdy nie zmusiłam go do odpowiedzi, byłam tylko zadowolona, że wrócił do domu).
Następny razem, poszedł na cały tydzień, to był dzień wypłaty; nie zadzwonił, by dać mi znać, że on nie przyjdzie do domu albo, że wszystko jest w porządku, tylko zjawił się bez pieniędzy. Podczas jego nieobecności, zdecydowałam się porozmawiać z jednym z jego najlepszych przyjaciół i doznałam szoku, kiedy on powiedział mi, że mój przyjaciel był hazardzistą. On powiedział, że mój przyjaciel był bankrutem i to był powód, dla którego mieszkał z jego rodzicami. Moja pierwszy myśl była taka, że mógł pozwolić sobie, by uprawić hazard, ponieważ on miał bardzo dobrą pracę, ale potrzebował nauczyć się jak zostawiać trochę pieniędzy w domu. Tak, jako dobra kontrolująca żona, wyszłam z propozycją planu dla niego, by mógł uprawić hazard, ale w taki sposób, by zostawały pieniądze na zapłacenie naszych rachunków, kupno jedzenia i wyjścia od czasu do czasu, gdyby chciał.
W końcu on wrócił do domu i tym razem wyglądał na przygnębionego i miał to samo ubranie, w które był ubrany, kiedy wyszedł i widać było, że nie kąpał się ani się nie golił. Powiedziałem mu, że musimy porozmawiać, i że ja wiem, o co chodzi, i że mam plan. No i czułam się świetnie, że mogę mu go przedstawić. No i myślałam, że on będzie szczęśliwy jak się dowie, że będzie mógł sobie dalej grać, ale tak, żeby zostawała część pieniędzy. Myliłam się. Myliłam się. Odpowiedział, że on nie potrzebuje planu na dysponowanie własnymi pieniędzmi. Byłem zarówno zdewastowana jak i rozgniewana, ale to nie spowodowało zmiany jego myślenia.
Wtedy zorientowałam się, że muszę wymyślić nowy plan a ponieważ on nie odzywał się do mnie, pomyślałam, że napiszę mu list. Mój pierwszy list mówił mu jak bardzo mnie ranił, że kocham go i chcę, byśmy byli razem na zawsze i że jeśli „on mnie kocha to zatrzyma niszczenie naszego związku”. Ponieważ napisałam ten list, byłam ostrożna, by nie powiedzieć niczego, co mogłoby go rozwścieczyć, jak tez nie chciałam grozić mu z obawy, że mógłby mnie zostawić. Skończyłam list i zostawiłam tak, by go znalazł a jedyna odpowiedź, którą otrzymałam była taka, że go przeczytał. Byłem zarówno zdewastowana jak i rozgniewana.
Wtedy dostrzegłam, jak bardzo byłam rozgniewana i dostałam furii, mówiąc rzeczy, które wiedziałam, że „będą ciosami poniżej pasa” a on nie pokazał żadnych emocji w ogóle, właściwie, to on wsiadł do swojego samochodu i odszedł (to był dzień, że kiedy nie dostał wypłaty). Nie widziałam go przez cztery dni a kiedy wrócił wyglądał okropnie. Nie powiedziałam nic tym razem, chciałam, by on zastanowił się, co działo się w moim umyśle, ale on poszedł do łóżka i spał „spokojnie ”, a ja byłam wściekła ”. To było wtedy, kiedy wiedziałam już, że musiałam myśleć, o sposobach zdobycia pieniędzy w celu upewnienia się, że będziemy mieli gdzie mieszkać i jedzenie, by jeść. To był początek mojej walki, by zrozumieć tą straszną chorobę i jak to wkrótce zniszczyłoby moje zaufanie, moje poczucie własnej godności i najbardziej ze wszystkiego, mój spokój umysłu. Patricia W., Texas

 

Tłum:Iwona-Isia

 

Materiał chroniony prawem autorskim

Dodaj komentarz